07 maja

Paka Zwierzaka (edycja kwietniowa) - recenzja

Paka Zwierzaka (edycja kwietniowa) - recenzja


26 kwietnia otrzymaliśmy do przetestowania Pakę Zwierzaka. Co to takiego? Czy produkty, które się w niej znalazły, przypadły nam do gustu? Odpowiedzi na te czy inne pytania szukajcie poniżej. ☺

Co to jest?
Comiesięczna paczka pełna niespodzianek w postaci różnorodnych psich produktów. Dostępne są Paki dla psów małych, średnich i dużych.
My do testów otrzymaliśmy Pakę dla psa średniego.



Spacerów czas
Temat przewodni kwietniowej Paki Zwierzaka brzmiał Spacerowa finezja. Świetny pomysł, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że wiosna sprzyja długim spacerom z czworonożnymi pupilami.


Co zawierała Paka?

Opisy produktów:




Szarpak Comfy


Uwielbiam zabawki Comfy. Mamy ich całkiem sporo (z 5).
Bardzo ucieszyła mnie obecność szarpaka w Pace. Zabawka nie zaprzepaściła pokładanych w niej nadziei. Wytrzymała, nie za duża, nie za mała, do zabawy doskonała - tak w skrócie można ją opisać. ☺
Mango zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. ☺


Zabawa była przednia!


Nóżka jagnięca Trixie


Mango nigdy wcześniej nie miał z nią do czynienia.
Gryzak sprawdził się świetnie i zajął rudzielca na długo.


Paski jagnięce Planet Pet


Cieniutkie. Łatwe do podzielenia na mniejsze kawałki. Nie kruszą się. Nie brudzą. Mają świetny skład. I... rudy za nimi przepada. Czego chcieć więcej? ☺




Kabanos Planet Pet


Pyszny i zdrowy. Idealna przekąska spacerowa. Nie wiem, co jeszcze mogę o nim napisać, musicie zadowolić się zdjęciami. ☺
Mango poleca!


Karma mokra Platinum


Mniam! Pyszności! Do tego najwyższej jakości. ☺
Karma ma wspaniały skład. Zresztą zobaczcie sami.


Próbka karmy suchej Platinum


Co mogę o niej napisać? Że jest... magiczna. ☺ Oczarowała mnie... swoją innością.
W życiu miałam do czynienia z wieloma karmami suchymi, które różniły się między sobą, ale wszystkie były też do siebie nawzajem bardzo podobne.
Czym wyróżnia się karma Platinum?
• Raczej rzadko spotykaną barwą i kształtem.
• Miękkością (w porównaniu do innych znanych mi karm suchych) - podzielenie granulatów na mniejsze kawałki nie nastręcza żadnych trudności.
• Smakowitym wyglądem. ☺
Gdybym była właścicielką psa-wszystkożercy, zapewne przestawiłabym go na tę karmę. Niestety, Mango to niejadek. Co prawda karma Platinum bardzo mu zasmakowała, niemniej... znam rudego bardzo dobrze i wiem, że na dłuższą metę zbrzydłaby mu, przynajmniej do pewnego stopnia.
Karma ta posiada certyfikat jakości i - jak zapewnia producent - wyróżnia ją nieporównywalny smak i bardzo wysoka przyswajalność wszystkich składników odżywczych.
Łapcie skład. ☺


Jedyną wadą, jaką dostrzegam, jest wielkość granulatów. Choć właściciel dużego psa powinien być zadowolony. ☺ Średniego zresztą może i też. Mango jest mało-średni, poza tym preferuje jak najmniejsze granulaty.
Nie mogę polecić, bo otrzymałam jedynie maleńką próbkę (szkoda, swoją drogą) - to zdecydowanie za mało, bym mogła stwierdzić, czy karma jest godna polecenia. Jedno jednak mogę napisać na pewno: karma sucha (mokra zresztą też) Platinum zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. ☺


Torba na smakołyki firmy Trixie


Jedyny paczkowy produkt, który nie przypadł mi do gustu. Dlaczego? Gdyż posiadam już tego typu saszetkę, na dodatek rzadko jej używam, preferuję nerkę.
Nie mogę niczego zarzucić torbie Trixie - jest ładna i dosyć pojemna - pomieści sporo smakołyków, woreczki czy piłkę. Ale... no, po prostu za bardzo mi się nie przyda...


Torebki na odchody firmy Trixie


Mieszkamy na wsi, więc po psie nie sprzątam. Jednak woreczki przydają się podczas wspólnych wypadów na miasto.
Największym atutem torebek Trixie jest ich niewielki rozmiar - wszędzie się zmieszczą.

Dlaczego warto zamówić Pakę?
• Zawiera przeważnie produkty bardzo wysokiej jakości.
Każda Paka to niespodzianka. Lubicie niespodzianki? ☺ Bo ja uwielbiam!
• Paczka jest kompletowana pod konkretnego psa. Co to oznacza w praktyce? Jeśli twój pupil jest alergikiem, niszczycielem albo nie bawi się zabawkami - żaden problem. Od tego jest pole Wiadomość dla sprzedawcy, które w razie potrzeby uzupełnia się o informacje na temat zwierzaka.
• Umożliwia poznawanie nowych psich zabawek, smakołyków, karm, akcesoriów.
• Na niektóre Pakowe produkty normalnie byśmy się nie zdecydowali - tymczasem mogą okazać się naprawdę fajne. ☺

A co przemawia przeciwko Pace?
• Zawsze istnieje możliwość, że jakieś produkty nie przypadną nam/naszemu psu do gustu. Albo stwierdzimy, że mogliśmy wydać pieniądze przeznaczone na Pakę na coś lepszego.
To tyle. ☺

Moim zdaniem opłaca się zaryzykować i od czasu do czasu zamówić Pakę.

Gdzie kupić?
pakazwierzaka.info 


Bardzo dziękuję za zaufanie. Testowanie zawartości Paki było dla nas prawdziwą przyjemnością. ☺




15 kwietnia

Gdzie kończy się brak wyobraźni, a zaczyna głupota?

Gdzie kończy się brak wyobraźni, a zaczyna głupota?
Źródło: publicdomainvectors.org
Około rok temu (gdy rudy był jeszcze szczeniakiem) podczas spaceru spotkała nas niemiła przygoda. Na wiejskiej dróżce Mango został zaatakowany przez psa. Biedny malec w panice szarpnął się tak mocno, że urwał smycz (taśmową Flexi) i sprintem poleciał prosto do domu, pod którym na mnie czekał.
Dzisiaj Mango ponownie został zaatakowany przez tegoż psa. Żeby było śmieszniej - w tym samym miejscu. Tyle że tym razem był z nim właściciel. Ale chwileczkę...
Pozwólcie, że krótko scharakteryzuję agresora. Znam go z widzenia, to pies łańcuchowy, który za każdym razem na nasz widok szczeka przeraźliwie i krztusi się na uwięzi. Biedak.
Wracając do opisu naszego dzisiejszego spaceru...
Gdy pies zaatakował, Mango w pierwszym odruchu zaczął biegać w kółko jak szalony (aha, swoją drogą, rudy i tym razem prowadzony był na smyczy). Właściciel wołał zwierzaka (co oczywiście nie przyniosło żadnych rezultatów). Rudzielec tymczasem zatrzymał się i zaczął odpierać ataki przeciwnika.
Na marginesie, wiele razy rudy był atakowany przez inne psy, ale dziś po raz pierwszy zrobił coś w samoobronie. Nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić.
Tak więc whippet się bronił, pies atakował, ja starałam się jakoś ogarnąć sytuację, a tymczasem właściciel agresora zaczął się oddalać w górę ścieżki. Początkowo się tym zirytowałam, ale później dotarło do mnie, że chciał w ten sposób zachęcić psa do podążania za sobą. Staniem i wołaniem nic by nie wskórał. Co nie zmienia faktu, że pies zaprzestał ataku dopiero w momencie, gdy udało mi się wkroczyć do akcji i wziąć Mangusia na ręce. Na szczęście rudemu nic się nie stało.
Jestem strasznie wkurzona tym, co się dzisiaj wydarzyło. Aż nie wiem, od czego zacząć.
Po pierwsze, zupełnie nie rozumiem, jak można w ogóle trzymać psa na łańcuchu, ale to temat na osobny post.
Inna sprawa, że psy agresywne, nad którymi właściciele nie mają żadnej kontroli, swobodnie latają sobie po wsi. Przez osobniki temu podobne, musieliśmy wraz z Mango zrezygnować z wielu bardzo fajnych tras spacerowych.
Co do zaistniałej dnia dzisiejszego sytuacji - zapomniałam dodać, że pies podążał dróżką nieco z tyłu, za właścicielem, który zresztą również niespodziewanie wyłonił się zza zakrętu. Minęliśmy się i dopiero wtedy dostrzegłam psa. Człowiek mógł mnie, kurczę, poinformować, że jest ze stworzeniem gatunku Mango. Wtedy byłabym przygotowana i zobaczywszy z kim mam do czynienia, może zdążyłabym zareagować i wziąć rudzielca na ręce. Tyle że właściciel najwyraźniej nie znał swojego łańcuchowca wystarczająco dobrze i nie przyszło mu do głowy, że jest on w stanie zaatakować pobratymca (mimo iż ten, uwiązany, darł japę na każdego przechodnia). Pewnie był wręcz z siebie dumny, bo po kilku miesiącach wybrał się na spacer z psem (sami wiecie, niektóre wiejskie psy nie są w ogóle spuszczane z łańcuchów).
Jakiś czas temu Natalia pisała na swoim blogu o ludzkim braku wyobraźni. Zdecydowanie się z nią zgadzam, choć to, z czym się dzisiaj zetknęłam, określiłabym raczej mianem głupoty. Po prostu.
Nie znasz swojego psa, nie wiesz jak reaguje na inne zwierzęta - nie spuszczaj go ze smyczy.
W gruncie rzeczy, znam kilka psów wolno chodzących po wsi, które są agresywne. A ich właściciele wiedzą o tym, ale... olewają to. Najlepiej. Najwygodniej. Dobrze, dobrze, jest jednak pewien szczegół - spotkany przez nas zwierzak zagroził zdrowiu i życiu Mango. Ale przecież to tylko pies...

Ludzka bezmyślność mnie przeraża.

Temat nie został wyczerpany.

Dzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach.



05 kwietnia

Nie może się nie udać!

Nie może się nie udać!

Mango ma mocno utrwalony nawyk ciągnięcia na smyczy - robi to od szczenięcia, a żyje już ponad półtora roku. Wiele razy próbowałam z tym walczyć, nauka nie przynosiła jednak rezultatów. Wreszcie zdecydowałam, że skończę z Mangusiowym ciągnięciem raz na zawsze. Długo się do tego przygotowywałam. Opracowałam dokładny plan działania - i z dniem dzisiejszym zaczynam wprowadzać go w życie.
W nauce rudzielca kierować się będę radami zawartymi w książkach Aria, równaj! Jacka Gałuszki i Szkolenie psa Anny Biziorek. Cierpliwość, małe kroczki, pozytywne metody szkolenia, moc ćwiczeń - i tym razem musi się udać!
Po co piszę to tutaj? Bo potrzebuję motywacji, wsparcia. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota. ☺
Jeśli się uda, bardzo możliwe, że na blogu pojawi się post, w którym podzielę się zastosowanymi przeze mnie sposobami nauki chodzenia psa na luźnej smyczy. Wstępnie spytam, czy ktoś byłby chętny na przeczytanie takiego poradnika? ☺ Piszcie!