piątek, 18 sierpnia 2017

Fotoobraz Saal Digital - recenzja

Obrazy stanowią nieodłączny element chyba większości domów. Trudno się dziwić - obraz to wspaniała ozdoba, a niejednokrotnie także ucieleśnienie jakiegoś miłego wspomnienia.

Nie ukrywam, że bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania fotoobrazu firmy Saal Digital. Od początku wiedziałam, że będzie on przedstawiał Mango - jakżeby inaczej! Po dłuższym namyśle mój wybór padł na przepiękną fotografię autorstwa Grzegorza Bukalskiego.


Firma Saal Digital oferuje kilka różnych powierzchni fotoobrazów. Jeśli nie jesteście pewni, która najlepiej sprosta Waszym oczekiwaniom, pomocą służy tabela umożliwiająca porównanie dostępnych powierzchni pod różnymi kątami. Z wyborem formatu również nie powinno być problemu - klient ma pełną dowolność, jeśli chodzi o wymiary.
Projektowanie fotoobrazu to banalny proces. Nawet największy laik powinien dać sobie radę.

Fotoobraz dotarł do mnie po stosunkowo krótkim czasie, dokładnie zabezpieczony. Jest taki, jaki sobie wymarzyłam. To produkt bardzo wysokiej jakości, starannie wykonany i po prostu piękny. Wprost nie mogę się na niego napatrzeć.

Cieszę się, że wreszcie mogę się pochwalić własnym fotoobrazem na płótnie. Taki obraz to naprawdę świetna sprawa, fantastycznie się prezentuje. Bardzo dziękuję firmie Saal Digital za to cudo!

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Obroża i smycz UMilki - recenzja


Psie akcesoria z paracordu zwróciły moją uwagę dawno temu, głównie ze względu na swoją legendarną wręcz wytrzymałość. Jednak obawy wzięły górę nad ciekawością i nigdy nie zdecydowałam się na kupno. Czy słusznie?

Od niespełna trzech miesięcy mamy przyjemność współpracować z firmą UMilki, która w swojej ofercie posiada... no, zgadnijcie sami. Tak właśnie: ręcznie plecione paracordowe akcesoria dla zwierząt. Są więc obroże, smycze, szelki, kantary, a nawet zabawki. To jeszcze nie wszystko - pełną ofertę znajdziecie tutaj.
Po stosunkowo długim czasie przeznaczonym na testowanie produktów firmy UMilki jestem gotowa, by podzielić się z Wami swoją opinią na ich temat. Wpierw jednak krótko odpowiem na pytanie...

Czym właściwie jest paracord?
Paracord to linka spadochronowa używana w czasie II wojny światowej przez armię amerykańską. Jest lekka, mocna i wszechstronna. Posiada multum zastosowań, obecnie największym uznaniem cieszy się wśród amatorów survivalu i militariów. Udało jej się podbić także serca psiarzy.


Akcesoria UMilki - moc możliwości
Wybór kolorów i splotu obroży czy smyczy to nie lada wyzwanie, o czym sama miałam okazję się przekonać. Nie było łatwo, rozważałam najróżniejsze opcje. Ostatecznie postanowiłam zainspirować się już gotowymi produktami. Możecie postąpić podobnie lub wykazać się kreatywnością i wymyślić coś własnego, niepowtarzalnego. Możliwości jest ogrom, więc w razie czego bądźcie przygotowani na długie rozmyślania i dylematy.
Oczywiście taka różnorodność kolorów i splotów to wielka zaleta.

Nasza smycz
Splot: jodełka
Kolory: biało-czarny, biały, jasny fioletowy, czarny
Długość: 2 metry

Opinia
W sumie to taka oczywista oczywistość, że aż głupio o tym pisać, ale... jeju, jaka ona jest piękna! Po prostu cudo. Co zaś się tyczy funkcjonalności...
Smycz sprawia wrażenie wytrzymałej, ale czy rzeczywiście taka jest? Mango najwyraźniej postanowił poznać odpowiedź na to pytanie i zdecydowanie jej nie oszczędzał. Dziwnym trafem już pierwszego dnia testów w trakcie spaceru natknęliśmy się na wyjątkowo bezczelnego kocura, a że whippet na koty jest straszliwie cięty, nie obyło się bez szczekania i wściekłej szarpaniny, czyli ciągnięcia ze wszystkich sił. Na szczęście smycz wyszła z tego bez jakiegokolwiek szwanku. Podobne sytuacje miały miejsce jeszcze kilka razy i udowodniły, że smyczka zdecydowanie zasługuje na miano wytrzymałej. Wygody również nie można jej odmówić. Jest przyjemna w dotyku i nie pali dłoni.
Uwielbiam ją!

 
Nasza obroża
Splot: poranek
Kolory: błękitny, błękitny melanż, ciemny niebieski, biały
Szerokość: 5 cm

Opinia
Nasza pierwsza obroża z paracordu. Nasza pierwsza obroża o szerokości 5 cm. I nasza pierwsza obroża zapinana na zatrzask. Czyli, krótko mówiąc, postanowiłam poeksperymentować.
Obroża dorównuje smyczy pod względem wytrzymałości. Z wygodą jest średnio, ale może to kwestia przyzwyczajenia do standardowych obroży handmade, bardzo często posiadających podszycie. Firma UMilki także oferuje podszycie obroży, ja nie pokusiłam się o nie, niemniej wydaje mi się, że może być fajną opcją dla delikatniejszych psiaków.
Nasza obroża posiada plastikowy zatrzask, raczej mocny, jeszcze się nie zdarzyło, żeby odpiął się sam z siebie, a Mango potrafi nieźle pociągnąć.
Bardzo cieszy mnie fakt, że kolory nie blakną z biegiem czasu, pod wpływem niesprzyjających warunków atmosferycznych czy prania. Dodatkowo obroża szybko schnie.
Chyba największym minusem obroży jest brak możliwości regulacji, jednak w tym przypadku jest to po prostu nieuniknione.


niedziela, 6 sierpnia 2017

Obroża Dog Ahead - recenzja


W ciągu ostatnich lat psie akcesoria handmade bardzo zyskały na popularności. Nowe firmy zajmujące się ich wyrobem i sprzedażą pojawiają się jak grzyby po deszczu. Podejrzewam, że początkowo dość trudno jest im się wybić, gdyż wielu potencjalnych klientów woli skorzystać z usług sprawdzonych producentów z kilkuletnim doświadczeniem niż dać szansę tym, którzy dopiero weszli na rynek. Nowa firma, jeśli chce zaistnieć, powinna wyróżniać się na tle innych i posiadać coś, czym przekona do siebie psiarzy - czy to piękne, oryginalne wzornictwo, czy wytrzymałe, brudoodporne materiały.
Dog Ahead jest jedną z takich stosunkowo nowych firm z akcesoriami handmade. Powstała pół roku temu, natomiast współpracę zawarliśmy, gdy liczyła sobie zaledwie trzy miesiące (nawet niepełne). Wobec tego nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań, wszak początki prawie zawsze obfitują w różnego rodzaju błędy. Tymczasem obroża, którą dostaliśmy do testów bez problemu dorównuje akcesoriom firm z o wiele dłuższym stażem.


Nasza obroża to podszyty neoprenem półzacisk o szerokości 4 cm. Jest naprawdę piękna - bardzo podoba mi się to połączenie kolorystyczne - i świetnie leży na Mango. Do tego została wykonana z ogromną starannością i dbałością o szczegóły, co widać na pierwszy rzut oka. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie okucia. Nie duże i masywne - zazwyczaj szerokie, charcie obroże handmade wyposażone są właśnie w takie, a ani to praktyczne, ani nie prezentuje się najlepiej - lecz eleganckie, lekkie, niewielkie półkola w uniwersalnym czarnym kolorze. (Co prawda farba zdarła się w niektórych miejscach, ale trudno było się tego nie spodziewać, tym bardziej biorąc pod uwagę intensywność, z jaką obroża była przez nas testowana). W taki oto sposób firma zaplusowała u mnie już na wstępie. Ale testy to testy - zanim wyda się werdykt, należy najpierw sprawdzić, jak obroża poradzi sobie w terenie. Tak też uczyniłam. Czy obroża Dog Ahead podołała? Tak, tak i jeszcze raz tak. Okazało się, że jest bardzo wytrzymała, w dodatku brud stosunkowo łatwo z niej schodzi, a po wypraniu wygląda jak nowa; kolory ani trochę nie tracą na intensywności.
Obecnie obroża Dog Ahead jest jedną z najchętniej przeze mnie używanych. Dlaczego? Bo po prostu doskonale sprawdza się na co dzień. Jestem z niej bardziej niż zadowolona, a przypominam, że firma Dog Ahead swoją działalność rozpoczęła wcale nie tak dawno temu i stale się rozwija. Ja już teraz mogę polecić Wam ich akcesoria - a przynajmniej obroże, choć mam nadzieję, że pozostałe są równie dobre.