środa, 22 lutego 2017

Comfy Snacky Strawberry, Comfy Plug Snack oraz karma mokra Evanger's - recenzja



Comfy Snacky Strawberry


Zabawka bardzo chętnie kupowana przez psiarzy. Nic dziwnego - kosztuje grosze, a ma sporo zalet. Ale od początku.
Nieduża, soczyście czerwona, zadziwiająco giętka. Posiada dwa otwory: jeden mniejszy, drugi większy. Niewątpliwym atutem truskawki jest jej wszechstronność. Sprawdzi się zarówno w roli zabawki na jedzenie czy gryzaka, jak i piłki.
Comfy Snacky Strawberry to świetna alternatywa dla popularnego Konga. Wypełniona jedzeniem (temat wypełniaczy zaraz zostanie rozwinięty) potrafi zająć psa na jakiś czas.
Zabawka może pełnić również funkcję gryzaka. Mango chętnie ją memła. Nie dziwię się - truskawka wygląda wyjątkowo apetycznie. 😉 W tym momencie należałoby dodać, że Comfy Snacky Strawberry została wykonana z tworzywa, które jest bezpieczne dla psów.
Zastosowanie number three: piłka! Nieregularny kształt powoduje, że zabawka odbija się od podłoża w sposób nieprzewidywalny, a tym samym ćwiczy psi refleks. Świetna sprawa! 😊
Mam dobrą wiadomość dla amatorów wodnych szaleństw - truskawka nie tonie. Zalet ciąg dalszy. Jeśli chodzi o wytrzymałość, zabawka zdała egzamin. Jednak warto podkreślić, że Mango do psich niszczycieli raczej się nie zalicza. Czworonogom notorycznie mordującym swoje zabawki dedykowano truskawkę w wersji strong. My takowej nie posiadamy, aczkolwiek słyszałam, że jest praktycznie niezniszczalna.
Zabawka jest łatwa do utrzymania w czystości - na ogół trochę wody załatwia sprawę brudu.
Polecamy!


Comfy Plug Snack


Specjalne zatyczki do zabawek firmy Comfy. Pomysł bardzo mi się podoba! Chciałam je wypróbować już od jakiegoś czasu. Dzięki sklepowi internetowemu fera.pl dostałam taką możliwość. Nie przedłużając...
Smakołyki są twarde i posiadają dosyć intensywny zapach - nieprzyjemny dla człowieka, za to (jak mniemam) wyjątkowo smakowity dla psa. 😉
Przeciśnięcie koreczka przez otwór truskawki nie należy do zadań łatwych - szczególnie na początku może stanowić wyzwanie, z czasem nabiera się wprawy i jest nieco lepiej (ale wciąż trudno). Uporanie się z przysmakiem zajmuje psu kilka, ew. kilkanaście minut. Finał zazwyczaj jest taki, że niezjedzona przez Mango połówka zatyczki wpada do wnętrza zabawki, rudy przez chwilę stara się ją wydostać, ostatecznie jednak rezygnuje i wtedy do akcji muszę wkroczyć ja. Kończy się tym, że to właściciel męczy się z wydobyciem smaczka, a pies czeka na rezultaty w postaci pysznego kąska. 😛
Dla porównania zakorkowałam również inną zabawkę tej samej firmy - Comfy Dental Stick. W jej przypadku włożenie zatyczki okazało się łatwiejsze, ale też zjedzenie przysmaka zajęło psu mniej czasu. No i nie musiałam się angażować w wydobywanie koreczka z wnętrza zabawki. 😉
Skład Comfy Plug Snack (brązowy ryż, skrobia ryżowa, warzywa, gliceryna, ekstrakt z drożdży, olej kokosowy, kapusta, pietruszka, lucerna) niestety nie powala. Przysmaki o smaku kurczaka, hę? Szkoda tylko, że kurczaka wśród składników nie znajdziemy. Pod żadną postacią.
Na zakończenie dodam jeszcze, że Comfy Plug Snack smakowały Mango. 😋
A teraz zdjęcia.


Karma mokra Evanger's


Z karmą tą mieliśmy do czynienia po raz pierwszy. Zdecydowanie zrobiła na mnie dobre wrażenie - przede wszystkim ma świetny skład (jagnięcina (50%), woda niezbędna w procesie technologicznym, wątroba jagnięca, ryż (11%), szpinak (3%), jarmuż (3%), guma guar, witaminy i minerały). Nie zawiera także konserwantów oraz sztucznych barwników.
Karma wygląda bardzo smakowicie, patrząc na nią przychodzi mi do głowy epitet aksamitna. 😛 Co niezwykle istotne, karma smakuje psu.
Karma mokra jest kolejnym fajnym pomysłem na wypełniacz do truskawki. Przetestowaliśmy ją także pod tym kątem.
Musicie wiedzieć, że Mango w gruncie rzeczy nie jest fanem zabawek na jedzenie. Zwykle szybko się zniechęca i po paru(nastu) minutach zostawia je na pastwę losu, mimo iż sporo żarełka zostaje w środku. Tym większe było moje zdziwienie, gdy truskawkę wypełnioną karmą mokrą Evanger's rudy wylizał do czysta!
Jestem zdecydowanie na tak! 😃




czwartek, 9 lutego 2017

Obroża Baylabel - recenzja


Dokładnie 6 grudnia dostaliśmy do przetestowania śliczną obrożę w liski. Święty Mikołaj się postarał. 😉 Obróżka jest z nami już dwa miesiące i świetnie się sprawuje. Chcecie poznać szczegóły? Czytajcie dalej!


O firmie słów kilka
Baylabel jest jedną z wielu firm z akcesoriami handmade dla psów i kotów, jednak ich obroże czy szelki zdecydowanie wyróżniają się na tle innych - są bardzo charakterystyczne.
Baylabel chętnie angażuje się w pomoc potrzebującym psom i kotom, między innymi 5 zł z każdej zakupionej obroży przeznacza na wsparcie fundacji zwierzęcych. Ogromne brawa!
W Baylabel najbardziej podobają mi się... wzory. Mnóstwo pięknych wzorów, które sprawiają, że ledwo jestem w stanie powstrzymać się przed kupnem kolejnej obróżki czy raczej obróżek. Na oku mam co najmniej kilka.


Moja opinia
Obroża już na wstępie zrobiła na mnie dobre wrażenie. Śliczne kolorki, mocne szycia, brak wystających nitek... Ładna, starannie wykonana obróżka. Dość sceptycznie podeszłam do braku podszycia, jednak moje obawy okazały się kompletnie nieuzasadnione. Obroża bez podszycia jest bardzo lekka, a materiał, z którego została wykonana - przyjemny w dotyku. Absolutnie nie obciera psa, nawet krótkowłosego Mango. Jeśli wciąż nie czujecie się przekonani, dodam, że firma ma w swojej ofercie także obroże podszyte np. softshellem (posiadamy również i taką; jakiś czas temu udało nam się ją zgarnąć w konkursie - klik).
W naszej obróżce brakuje mi jedynie zaczepu na adresówkę, ale to szczegół. 😉
Testy rozpoczęliśmy długim spacerem połączonym z sesją zdjęciową, której efekty możecie podziwiać poniżej. Później były kolejne wypady na pola, wędrówki po lesie... Minęły dwa miesiące, a obróżka wygląda prawie jak nowa!
Żeby nie było tak kolorowo, dodam, że obroża łatwo się brudzi. Prać należy ją ręcznie.
Jeśli jesteście zainteresowani kupnem obroży, najlepiej skontaktujcie się z Baylabel za pośrednictwem Facebooka (klik). Firma zazwyczaj błyskawicznie odpowiada na wiadomości. 😊
Jak najbardziej polecamy!