wtorek, 5 kwietnia 2016

Nie może się nie udać!


Mango ma mocno utrwalony nawyk ciągnięcia na smyczy - robi to od szczenięcia, a żyje już ponad półtora roku. Wiele razy próbowałam z tym walczyć, najczęściej przy użyciu negatywnych metod (mam słabe nerwy), chociaż nie tylko. Nauka nie przynosiła jednak rezultatów. Wreszcie zdecydowałam, że skończę z Mangusiowym ciągnięciem raz na zawsze. Długo się do tego przygotowywałam. Opracowałam dokładny plan działania - i z dniem dzisiejszym zaczynam wprowadzać go w życie.
W nauce rudzielca kierować się będę radami zawartymi w książkach Aria, równaj! Jacka Gałuszki i Szkolenie psa Anny Biziorek. Cierpliwość, małe kroczki, pozytywne metody szkolenia, moc ćwiczeń - i tym razem musi się udać!
Po co piszę to tutaj? Bo potrzebuję motywacji, wsparcia. Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota. ☺
Jeśli się uda, bardzo możliwe, że na blogu pojawi się post, w którym podzielę się zastosowanymi przeze mnie sposobami nauki chodzenia psa na luźnej smyczy. Wstępnie spytam, czy ktoś byłby chętny na przeczytanie takiego poradnika? ☺ Piszcie!


12 komentarzy:

  1. Ja chętnie bym przeczytała! Mamy ten sam problem, więc na pewno jakieś rady by się przydały ;). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! :) Herosowi też zdarza się ciągnąć mimo, że chodzenie na luźnej smyczy mamy już wypracowane i muszę mu przypominać co i jak ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też czytałam tą książkę. Ja też miałam ten sam problem z Nerem - z tym że on waży 40 kg i z nim było trudniej. Nauka zajęła nam 3,5 roku, nadal się uczymy, ale teraz jest o niebo lepiej.
    Trzymam za Was kciuki i chwalcie się postępami! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałabym z chęcią, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia! Moje oba psy chodzą na luźnej smyczy. Polecamy kantarki! ;D

    Pozdrawiamy, J&T!
    http://littlewhitecompanion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chodzenie na smyczy to ciężka umiejętność i zazwyczaj kosztuje wiele czasu i cierpliwości. U nas był to około rok, ale naprawdę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia, mam nadzieję że uda Wam się! :) My nie mamy takiego problemu - Nela w obroży jest nauczona chodzenia na luźnej smyczy a na Norwegach pozwalam jej czasami ciągnąć, ale na komendę idzie przy nodze. Ale jednak 5,5 kg to nie jest jakaś olbrzymia siła :D
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Musi wam się udać. Wierzymy w was. Też mam slabe nerwy i chyba też zakupie tę książkę :D
    Powodzenia :P
    dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję, jesteście kochani! ☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Och ja chętnie, bo u mnie jest tak że Vega ciągnie do przodu, a Chilli do tyłu :/ życzę sukcesów ;)

    OdpowiedzUsuń