16 sierpnia

Szarpuś Best Tug Toys - recenzja

Szarpuś Best Tug Toys - recenzja

Słowem wstępu
TOP for DOG jest najważniejszym konkursem branży kynologicznej w Polsce. Więcej informacji na jego temat znajdziecie tutaj.
Mango i ja jesteśmy testerami TOP for DOG 2016.


Zachęcam do zapoznania się z recenzją pierwszego produktu, który otrzymaliśmy w ramach plebiscytu - szarpaka od Dogcessories Polska.


Wygląd
Ładny, wykonany z wielką starannością polarowy szarpak w kolorach najlepiej rozpoznawalnych przez psy: niebieskim i żółtym.




Użytkowanie
Do testów otrzymaliśmy szarpuś w rozmiarze S (mały). Dla nas wielkość idealna. Szarpak świetnie sprawdza się podczas zabawy, poza tym bez trudu mieści się w mojej nerce.




Zabawa szarpusiem to wielka przyjemność zarówno dla psa, jak i człowieka. Zabawka wykonana została z przyjemnie miękkiego w dotyku polaru, jest giętka i rozciągliwa, nie rozwarstwia się w psim pysku na drobne włókna.
Co niezmiernie ważne, szarpuś jest bezpieczny dla psa. Producent zapewnia, że materiały używane do produkcji szarpusiów Best Tug Toys posiadają zaświadczenia od dostawców, iż spełniają wymogi rozporządzenia REACH. Zarówno materiał, jak i barwniki nie zawierają zakazanych w Europie substancji toksycznych.
W moich oczach sporym plusem jest również cena szarpaka - 15 zł to naprawdę niewiele.
Pewnie jesteście ciekawi, jak przedstawia się sprawa utrzymania zabawki w czystości. Cóż... szarpuś łatwo brudzi się i nieprzyjemnie nasiąka śliną (podczas intensywnej zabawy). Nie jest to duży problem - ślina szybko wysycha, a pranie załatwia sprawę brudu.
Bezpieczeństwo, cena, utrzymanie w czystości... Mango o to nie dba. Jego zadaniem jest ocena atrakcyjności, a także sprawdzenie wytrzymałości szarpaka. Co do tego drugiego - zabawka zdała test i nie dała się rozszarpać na strzępy. ☺
A jak tam z atrakcyjnością? Zdjęcia mówią same za siebie. ☺


Podsumowanie

Zalety:
starannie wykonany;
miękki;
• elastyczny;
• rozciągliwy;
• raczej trwały (nasz żyje i ma się dobrze);
• ekologiczny;
• bezpieczny;
• tani.

Wady:
• łatwo się brudzi i nasiąka psią śliną.

Gdzie kupić?
dogcessories.pl

24 lipca

Mango - 2 lata

Mango - 2 lata

Dzisiaj rudy chudy kończy dwa lata!

Mango.
Dziękuję Ci. Za to, że jesteś - zawsze obok, blisko. Że wnosisz tyle radości do mojego życia. Że motywujesz mnie do ruchu. Że tak strasznie się dla mnie starasz. I ponad wszystko - za to, że kochasz mnie, choć na to nie zasługuję. Że znosisz wszystkie moje czułości, wybuchy złości, wygórowane ambicje, dziwne pomysły.
Dziękuję Ci za wszystkie Twoje zalety. I za wszystkie wady. Za problemy, które sprawiałeś i sprawiasz, bo dzięki nim uczę się cierpliwości, wytrwałości i zdobywam doświadczenie.
Dziękuję Ci za to, że po prostu jesteś sobą.

Z okazji urodzin życzę Ci zdrowia, szczęścia, radości, smakowitości, spacerów, zabawy, biegania, psich przyjaciół i wielu, wielu lat życia!

Kocham Cię.
Marta.

PS I pomyśleć, że kiedyś byłeś taki maleńki...


10 lipca

Nauka chodzenia na luźnej smyczy

Nauka chodzenia na luźnej smyczy

Post wyczekiwany przez wiele osób. Mam nadzieję, że spełni ich oczekiwania.

Przez prawie dwa lata borykaliśmy się z problemem ciągnięcia. A wszystko zaczęło się od... Flexi. Miało jej nie być, mieliśmy używać smyczy tradycyjnej! Nie wyszło. Musicie wiedzieć, że Flexi plus szczeniak to paskudne połączenie. Automaty sprzyjają ciągnięciu. Nie polecam.
Mijał czas, Mango ciągnął, ja się frustrowałam. Chciałam coś z tym zrobić i zaczęłam stosować negatywne metody opierające się na krzyku i szarpaniu, które oczywiście nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Również nie polecam.
W końcu się ogarnęłam (Mango miał wtedy rok) i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Ale tym razem tak na serio. Wyposażyłam się w smycz tradycyjną. W mojej głowie zaczął kiełkować plan działania. A że pośpiech jest zaprzeczeniem prędkości (w tym wypadku prędkości nauki), tedy postanowiłam poczekać z rozpoczęciem ćwiczeń na odpowiedni moment. Mniej więcej w tym samym czasie Mango złamał sobie żuchwę, później skupialiśmy się na czymś innym, następnie nadeszła zima... Ciągle coś wypadało. W międzyczasie zakupiłam książki pana Gałuszki i zaczęłam powoli udoskonalać swój plan. Wreszcie przyszedł taki czas, w którym poczułam, że naprawdę jesteśmy gotowi zmierzyć się z naszym odwiecznym problemem, że to już. Wtedy powstał ten post. Od czasu opublikowania go ćwiczyliśmy zawzięcie, aż udało nam się osiągnąć cel. Nauczyłam prawie dwuletniego uparciucha o mocno utrwalonym nawyku ciągnięcia chodzić na luźnej smyczy (nie jest idealnie, ale zrobiliśmy ogromne postępy). Jak tego dokonałam?
Nie było łatwo, ale postanowiłam sobie, że nie spocznę, dopóki się nie uda. Wam też potrzebna będzie determinacja i upór w dążeniu do celu. Zaopatrzcie się również w cierpliwość i motywację, gdyż w trakcie nauki z pewnością napotkacie różne trudności, którym będziecie musieli stawić czoło. Bądźcie pomysłowi i wyrozumiali, a uda wam się osiągnąć cel. 3mam kciuki!

Ważne!
W obmyślaniu planu działania bardzo pomogły mi różne artykuły oraz książki Szkolenie psa Anny Biziorek i Aria, równaj! Jacka Gałuszki. Ale, ale! Wybrałam i dopasowałam metody szkolenia pod swojego psa. Pozmieniałam je według własnego pomysłu. Znam Mango i wiem (a w każdym razie podejrzewam), jakie ćwiczenia najlepiej się sprawdzą w jego przypadku. I to jest bardzo ważne. Moje metody mogą być dla was inspiracją, być może nawet będą idealne dla waszego czworonoga, jednakże każdy pies jest inny, więc przygotujcie się na to, że będziecie musieli je nieco (lub bardzo) zmodyfikować. Liczy się kreatywność!
(Aż) tyle słowem wstępu, zaczynamy.


Jak nauczyć psa chodzić na luźnej smyczy?

1. Skojarzenie
Być może zdziwię was w tym momencie, ale najłatwiejsze zadanie będą mieli ci, którzy do tej pory używali... Flexi (oczywiście tyczy się to moich metod nauki). Dlaczego? To proste. Jeśli dotychczas używaliście smyczy automatycznej i wasz pies nigdy nie chodził na smyczy tradycyjnej lub zdarzało mu się to sporadycznie, to automaty równają się dla niego z ciągnięciem. Psy żyją skojarzeniami. Teraz to wy musicie przejąć inicjatywę i sprawić, by smycz tradycyjna skojarzyła mu się z nieciągnięciem. By ładne chodzenie na niej stało się dla psa czymś normalnym, naturalnym. Nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć.
Ułatwione zadanie mają również osoby, które używały tylko obroży bądź tylko szelek. Działa to w ten sam sposób. Pies np. chodził do tej pory tylko w obroży, więc i ciągnął tylko w obroży - właściciel będzie musiał zbudować w głowie psa skojarzenie szelek z chodzeniem na luźnej smyczy. Jak to zrobić? O tym zaraz.
Początkowo na spacery jak zwykle zabierajcie smycz automatyczną, równolegle trenując z psem ładne chodzenie na tradycyjnej (to samo z obrożą/szelkami). W końcu nastąpi całkowite przerzucenie się z automatu na smycz tradycyjną (bądź z obroży na szelki/na odwrót). Ale cierpliwości! Wpierw czeka was wiele dni treningów.
Oczywiście, jeśli do tej pory używaliście smyczy tradycyjnej albo na przemian jej i automatu lub obroży i szelek czy np. zawsze używaliście obroży, a nie chcecie przerzucać się na szelki - okej. Moje metody są również dla was. Być może będzie wam tylko nieco trudniej. W tym wypadku zasada Spacery i równoległe treningi nie obowiązuje; zabawa w subtelności nie jest możliwa; każdy spacer jest treningiem, a etap II (Stać albo w tył zwrot) łączy się z III (Smak za idealność), I natomiast zostaje pominięty. Osoby takie jak wy (które nie zawracają sobie głowy skojarzeniami) nazywać będę osobami z grupy II.
Tak swoją drogą, wiecie dlaczego osoby z grupy II będą miały trudniej? Ponieważ ich zadaniem jest oduczyć psa ciągnięcia, pozostali (ci od skojarzeń) nie będą musieli psa tego oduczać, gdyż ciągnie on tylko na automacie/w obroży/szelkach, ich zadaniem będzie nauczyć pupila ładnego chodzenia na smyczy tradycyjnej/w szelkach/obroży. Nie wiem, czy rozumiecie, co staram się wam przekazać. Wszystko jedno. Nie przedłużajmy...

2. Nawyk
W pierwszym etapie nauki będziecie musieli wyrobić u psa nawyk chodzenia jak najbliżej właściciela podczas spacerów - pokażcie czworonogowi, że trzymanie się was jest bardzo opłacalne. Właściwie to tylko z początku chodzić będzie o opłacalność, waszym celem bowiem ma być wyrobienie u psa nawyku poruszania się w waszej bliskości.
Musicie być dla pupila atrakcyjni. Pokażcie mu, że nie warto oddalać się na całą długość smyczy: w ten sposób może go ominąć coś naprawdę... smakowitego. ☺
Przygotujcie przepyszne smakołyki (ważna jest różnorodność - ma być nieprzewidywalnie) w ogromnych ilościach - wierzcie mi, że szybko znikną. Przyda wam się nerka/saszetka, kliker też nieźle się sprawdzi w tym przypadku. Najważniejsza jest cierpliwość - pamiętajcie o małych kroczkach!
Początkowo ćwiczcie w domu, a gdy uznacie, że pies jest na to gotowy, przenieście się na podwórko. Długo trenujcie przed domem, z czasem możecie zacząć wyprawiać się coraz dalej i dalej.
Na tym etapie starajcie się w ogóle nie dopuścić do pociągnięcia. Pomogą wam w tym smakołyki. Chodźcie z psem na smyczy, nagradzając go dosłownie cały czas. Smak po smaku. Jeśli czworonóg oddali się od was i jest ryzyko, że pociągnie, zawołajcie go po imieniu, po czym skręćcie w innym kierunku, cały czas radośnie nawołując. Gdyby was nie posłuchał, po prostu delikatnie pociągnijcie go w waszym kierunku przy użyciu smyczy (bez zatrzymania, cały czas idźcie). W chwili, gdy pies pojawi się przy was, pochwalcie go i (oczywiście cały czas w ruchu) zacznijcie serwować smakołyki, jeden po drugim.
Pamiętajcie, że z początku sesje muszą być krótkie i obfitować w przysmaki - nie szczędźcie ich psu!
Etap ten nie dotyczy osób z grupy II.

3. Stać albo w tył zwrot
Z każdym treningiem nagradzajcie psa smakołykami coraz rzadziej. Zwierzak powinien mimo wszystko trzymać się was, w końcu macie smaki, którymi w każdym momencie możecie go poczęstować. Nie da się jednak uniknąć tego, że w końcu zacznie wysuwać się na prowadzenie i - co za tym idzie - ciągnąć. Oznacza to, że wkroczyliście na drugi etap nauki. Co robić?
Macie dwie możliwości, w zależności od tego, co zrobi pies. Jeśli <zgubiłam słowo> napręży <niech będzie> smycz - przystajecie, odczekujecie chwilę i ruszacie. Gdyby znowu to zrobił - powtórzcie to. Musicie być konsekwentni, nawet jeśli będzie to oznaczało bezustanne zatrzymywanie się.
Natomiast jeśli pies pociągnie - raptownie skręcacie i idziecie w przeciwnym kierunku, równocześnie nawołując pupila (możecie dodać polecenie Chodź). Musi was posłuchać, nie ma wyjścia: nawet jeśli na początku będzie stawiał opór, w końcu podda się i ruszy za wami. Gdy znajdzie się przy was, pochwalcie go i zmieńcie kierunek na właściwy. Uwaga, nie nagradzajcie psa smakołykiem. Co sprytniejsze czworonogi mogą skojarzyć sobie, że zostały nagrodzone za pociągnięcie i podążenie za właścicielem. I zaczną ciągnąć po to, by następnie skręcić za wami i dostać przysmak. Nagrodą w tym przypadku ma być zmiana kierunku na właściwy.

4. Smak za idealność
Etap trzeci.
W pewnym momencie przestańcie nagradzać przypadkowe pozycje psa blisko was i od tej pory podawajcie smakołyki tylko wtedy, gdy idzie idealnie. Bardzo przyda wam się kliker, aby zaznaczyć, o co wam dokładnie chodzi.
Idealność dla każdego oznacza coś innego. Zastanówcie się, co rozumiecie poprzez idealne chodzenie na luźnej smyczy - chodzenie przy nodze, nieco z boku, za wami bądź przed wami... Klikajcie i nagradzajcie psa w momencie, gdy zajmie pozycję uważaną przez was za idealną.
Przypominam, że osoby z grupy II łączą etap II z III (a I pomijają) - nagradzają psa, gdy idzie idealnie, gdy napręży smycz - zatrzymują się, gdy pociągnie - robią w tył zwrot. W ramach wynagrodzenia za brak I etapu, nagradzają psa możliwie najczęściej; idealność może u nich przybierać różne formy, a czasem po prostu oznaczać, że pies trzyma się blisko nich.

To tyle.
Wierzę w was! Powodzenia!

Wiem, że piszę strasznie niezrozumiale i chaotycznie (chociaż mam nadzieję, że nie jest aż tak źle). Musicie mi to wybaczyć - kompletnie nie mam wprawy w pisaniu postów-poradników. Gdybyście czegoś nie ogarnęli bądź gdybyście mieli jakieś pytania - walcie śmiało! Jestem do waszych usług. ☺

29 czerwca

JW Pet Hol-ee Bone - recenzja

JW Pet Hol-ee Bone - recenzja

JW Pet Hol-ee Roller - ażurka - któż o niej nie słyszał? Hm? Dobra, drugie pytanie. Kojarzycie może jej kuzynkę, ażurową kostkę - JW Pet Hol-ee Bone? Zabawka ta cieszy się wśród psiarzy o wiele mniejszą popularnością. Czy słusznie?
Nie mnie je porównywać: niestety, ażurki nie posiadam (chociaż jej kupno jest w planach), natomiast ok. miesiąc temu w ramach współpracy ze sklepem internetowym NaszeZoo.pl otrzymaliśmy do przetestowania śliczną, czerwoną kostkę. Oto recenzja.

Przeznaczenie
Moja pierwsza myśl po ujrzeniu zabawki była następująca: Co to jest? Gryzak? Aport? Szarpak? Cóż, od tego między innymi są testy, żeby poznać zastosowanie danego produktu. Do czego służy JW Pet Hol-ee Bone?


Gryzak?
Nie! W internecie znalazłam informację: Zabawka nie jest przeznaczona do samodzielnej zabawy psa i intensywnych sesji żucia. Oczywiście wolałam nie ryzykować i dostosowałam się do zaleceń - unikam zostawiania Mango z kostką sam na sam.


Aport?
Jasne! Zabawką można rzucić naprawdę daleko (choć piłce absolutnie nie dorównuje), w dodatku czasem fajnie odbija się od ziemi i bardzo dobrze leży w psim pysku.


Szarpak? 
Oczywiście nie mam na myśli szarpaka-szarpaka, chodzi mi po prostu o zabawkę do przeciągania. A w tym ażurowa kostka świetnie się sprawdza. Jest zadziwiająco elastyczna i nie wyślizguje się z pyska. A pies ją uwielbia, więc ma o co walczyć. ☺


JW Pet Hol-ee Bone to zabawka wszechstronna, wytrzymała, bardzo łatwa do utrzymania w czystości, a przy tym - nie ukrywam - prześliczna. ☺ Polecamy!


Gdzie kupić?
www.naszezoo.pl


03 czerwca

Nie samym psem żyje psiarz

Nie samym psem żyje psiarz
Czy psy to całe moje życie? Oczywiście, że nie. Rodzina i przyjaciele również wiele dla mnie znaczą. Wierzę w Boga i to On nadaje sens mojemu życiu. Poza tym mam też inne zainteresowania. Uwielbiam obcować z psami, to fakt. Co jeszcze lubię robić?
Przedstawiam top 10 rzeczy, które sprawiają mi radość. 😊

1. Badminton
Pasja, którą zaraził mnie tata. Gra w badmintona sprawia mi ogromną satysfakcję - tym większą, że nieźle sobie radzę.


2. Łucznictwo


Niegdyś uczęszczałam na regularne treningi w klubie. Z różnych względów zrezygnowałam, ale w moim sercu zawsze będzie miejsce na ten sport. Nie wykluczam możliwości, że jeszcze wrócę do łucznictwa.

3. Czytanie książek


Przygodówki, sci-fi, romanse, historyczne, o zwierzętach czy moje ukochane fantasy... Uwielbiam czytać i robię to nałogowo. Jestem książkoholiczką i dobrze mi z tym. 😊


4. Pisanie
Blogowe wpisy czy wypracowania na polski... Najczęściej mi się nie chce, ale jak już zacznę, wprost nie mogę się oderwać. To wciąga. Ostatnio polubiłam pisanie pseudorecenzji przeczytanych książek - mam nawet specjalnie w tym celu założony zeszyt.


5. Robienie zdjęć


Jakby to napisać? Nie interesuję się fotografią, mimo posiadania lustrzanki i Photoshopa, ja po prostu lubię od czasu do czasu pofocić. Mam wprost wspaniałe warunki do rozwoju w tej dziedzinie. Mama to grafik komputerowy, tata - fotograf z zamiłowania. Ale lenistwo i brak motywacji robią swoje.

6. Podróże
Nie jestem zapaloną podróżniczką i hołduję przekonaniu, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Z drugiej strony chętnie poznaję nowe miejsca, a podróże zapewniają mi oderwanie od szarej codzienności, moc przygód i wrażeń.

7. Wypoczynek na łonie natury
A więc spacery, wędrówki po lesie, pikniki na zielonej trawce, brodzenie w wodzie, obserwowanie przyrody... Rzeczy, które skutecznie poprawiają mi nastrój. 😊

8. Spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi
Uwielbiam samotność, ale i towarzystwo. Fajnie jest się razem pośmiać, porozmawiać, zrobić coś wspólnie. Kto tego nie lubi?

9. Jedzenie


Kocham jeść, choć jestem wybredna - zupełnie jak mój pies. 😊 Zresztą imiona moich zwierzaków mówią same za siebie: Mango, Cynamon, Maj(onez). 😊
Najbardziej lubię lody, owoce, pizzę, pierogi ruskie, uszka grzybowe z barszczem i makaron z sosem serowym.

10. Lenistwo


W którym Mango dzielnie mi towarzyszy. 😊
Nie ma to jak wylegiwanie się z książką czy spanie do 9.

A czym wy (oprócz kynologii) się interesujecie? Co lubicie robić w czasie wolnym?

Można wykorzystać pomysł na post, ale koniecznie mnie o tym poinformujcie... Chętnie poczytam.  😉