16 lipca

Adresówki i zawieszki Wystrój Zwierza - recenzja

Adresówki i zawieszki Wystrój Zwierza - recenzja

Parę miesięcy temu, gdy cudeńka ze zdjęcia powyżej po raz pierwszy ukazały się moim oczom, nie kryłam niedowierzania. Owszem, prosiłam o adresówki z charcim motywem, jednak nie sądziłam, że mój pomysł w ogóle zostanie zrealizowany - a już na pewno nie spodziewałam się takich efektów!
Psi identyfikator powinien być przede wszystkim funkcjonalny - wygląd jest na drugim miejscu. Co nam po najpiękniejszej adresówce świata, jeśli kiepsko sprawdza się na co dzień? No właśnie.
Adresówki i zawieszki marki Wystrój Zwierza są śliczne, ale czy z czystym sumieniem mogę je polecić innym psiarzom? Odpowiedź znajdziecie poniżej.


Marka Wystrój Zwierza słynie ze stylowych kompletów, w których skład wchodzą identyfikator oraz ozdobna zawieszka. Mnogość materiałów, kolorów czy wzorów sprawia, że każdy miłośnik zwierząt i pięknych przedmiotów powinien znaleźć coś dla siebie. Jednym z największych atutów marki jest indywidualne podejście do klienta. Pani Agata to osoba kreatywna oraz otwarta na wszelkiego rodzaju pomysły i sugestie. Takie cechy się ceni!

Adresówki i zawieszki Wystrój Zwierza - test
Tyle o marce, przejdźmy do produktów. W ramach współpracy otrzymaliśmy dwa identyfikatory i trzy ozdobne zawieszki. Oto i one. Patrzcie i podziwiajcie!


Adresówki testujemy już od kilku miesięcy, jestem więc w stanie ocenić, jak sprawdzają się na dłuższą metę. Zabieraliśmy je ze sobą wszędzie - na pola, do lasu, nad wodę - niezależnie od panujących warunków atmosferycznych. Przeszły chrzest w śniegu, błocie i chaszczach. Z jakim skutkiem? Oczywiście nie wyglądają już jak nowe - szczególnie drewniany identyfikator utracił wiele ze swojego pierwotnego piękna - jednak wciąż mają się świetnie i nie uległy żadnym większym uszkodzeniom. W dalszym ciągu wiernie nam służą. Podoba mi się to, że są ciche, lekkie i czytelne, a także starannie wykonane. Nie zapominajmy również o wytrzymałości cechującej identyfikatory Wystrój Zwierza.
Co by tu jeszcze... No uwielbiam, po prostu uwielbiam. Za wygląd i za funkcjonalność. Nic, tylko polecić.

Pora na zdjęciowy spam.


25 czerwca

Fotoksiążka Saal Digital - recenzja

Fotoksiążka Saal Digital - recenzja

Fotoksiążka - totalne must have, wspaniała pamiątka, doskonała alternatywa dla tradycyjnego albumu, idealny prezent. Teraz, kiedy już ją mam, nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej.
Bardzo lubię przeglądać zdjęcia Mango i wspominać wspólnie spędzone chwile. Dzięki firmie Saal Digital sprawia mi to jeszcze większą przyjemność. Kocham książki. Uwielbiam gładzić okładkę, przewracać strony i delektować się treścią - zarówno w formie tekstu, jak i zdjęć (w przypadku fotoksiążki do czynienia mamy właśnie z nimi).


Fotoksiążka Saal Digital - test
Swoją fotoksiążkę projektujemy przy pomocy bezpłatnej aplikacji (do pobrania na stronie saal-digital.pl). Wybieramy format, decydujemy o ilości stron, braku lub obecności kodu kreskowego, watowania, opakowania prezentowego (i nie tylko). Następnie zabieramy się za przygotowanie projektu. Możemy skorzystać z jednego z gotowych szablonów lub stworzyć własny. Ja wybrałam tę drugą opcję. Początki nie były łatwe, ale później poszło już z górki i projektowało mi się całkiem przyjemnie.
Fotoksiążka dotarła do mnie po 9 dniach. Warto zaznaczyć, że została bardzo porządnie zapakowana - cieszę się, że producent pomyślał o wszystkim, także i o tym.
Czy jestem zadowolona z produktu? Zadowolona to mało powiedziane! Fotoksiążka prezentuje się wyjątkowo pięknie i w żaden sposób nie odbiega od mojego projektu. Zdjęcia są bardzo dobrej jakości, a kolory - żywe. Firma wykazała się profesjonalizmem i zadbała o każdy szczegół. Chyba niczego nie mogę fotoksiążce zarzucić. Co tu dużo mówić - zdecydowanie polecam!





10 czerwca

ArthroScan (kęsy) - recenzja

ArthroScan (kęsy) - recenzja

Whippety to psy zdrowe, długowieczne, nieobciążone chorobami genetycznymi, za to podatne na różnego rodzaju urazy i kontuzje. Mango bynajmniej nie jest tu wyjątkiem. To nadzwyczaj energiczny chart; wśród jego ulubionych czynności prym wiodą szaleńcze zabawy, wysokie skoki i dziki pęd. Chcąc uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, postawiłam na suplementy wspomagające funkcjonowanie stawów.
Kęsy zwróciły moją uwagę dawno temu. Bardzo spodobała mi się ich forma; tabletek czy syropów mam już powyżej uszu, przysmaki to zupełnie inna bajka - tych nigdy za wiele. 
Dzięki uprzejmości firmy Scanvet w lutym dostaliśmy kęsy do testów (wraz z kilkoma innymi produktami i mnóstwem gadżetów, zobaczcie). Długo zwlekałam z rozpoczęciem stosowania - zimą nasza aktywność sprowadza się zazwyczaj do spokojnych, smyczowych spacerków (nie brak również szaleństw na śniegu, które jednak stanowią mniejszość), postanowiłam więc wstrzymać się do wiosny, kiedy to wraz z Mango budzimy się do życia, i lata - letnie wieczory to czas frisbee, poza tym tegoroczne wakacje zapowiadają się wyjątkowo aktywnie. Zboczyłam z tematu, typowe. Uwaga, uwaga, przed Wami recenzja kęsów ArthroScan firmy Scanvet.


O produkcie
Jeśli chcielibyście poznać kęsy lepiej, koniecznie zajrzyjcie na stronę producenta, gdzie znajdziecie wyczerpujący opis produktu. Ja przedstawię go pokrótce.
ArthroScan to suplement diety dedykowany psom aktywnym, sportowym i pracującym, starszym, z nadwagą czy w okresie wzrostu. Może być także stosowany wspomagająco przy zwyrodnieniach, stanach zapalnych i wadach rozwojowych stawów, po urazach narządu ruchu i zabiegach ortopedycznych.
Kęsy zawierają aż 10 aktywnych składników: glukozaminę, chondroitynę, omega-3, czarci pazur, kwas hialuronowy, MSM, kolagen typu II, mangan, witaminę C i E. Ich właściwości (o których przeczytacie tu) wzajemnie się uzupełniają, co zapewnia kompleksowe działanie.


Sposób podawania
Po otwarciu opakowania najbardziej rzuciła mi się w oczy wielkość kęsów - są ogromne, raczej nie nazwałabym ich przysmakami na jeden kęs (piszę z perspektywy właścicielki przedstawiciela średniej rasy). Nie obeszło się bez dzielenia na mniejsze kawałki, co na szczęście nie przysparza trudności.
Kęsy posiadają intensywny zapach, który - lekko mówiąc - do najprzyjemniejszych się nie zalicza, choć podejrzewam, że Mango ma zgoła inne zdanie na ten temat. A skoro już przy rudzielcu jesteśmy... Tradycyjnie najbardziej obawiałam się jego opinii. Mango to niejadek, kęsy niekoniecznie przypadną mu do gustu, myślałam. Producent zapewnia o ich atrakcyjnym smaku, ale czy można mu zaufać w tej kwestii?
Muszę przyznać, że za pierwszym razem whippet podszedł do kęsów z pewną dozą rezerwy i zjadł połowę swojej dziennej dawki. Chcąc bardziej przekonać go do przysmaków, zmieniłam taktykę i następnego dnia zamiast podać je Mango za free, uprzednio poprosiłam go o wykonanie paru sztuczek. Podziałało - rudy wciął wszystko aż do ostatniego okruszka. Od tamtej pory podanie suplementu zawsze wiąże się z kilkuminutową sesją sztuczkową - wreszcie mam motywację do codziennych ćwiczeń, co jest niewątpliwą zaletą takiego stanu rzeczy.
Na koniec muszę wspomnieć, że kęsy fantastycznie sprawdzą się w podróży, podczas seminarium czy zawodów, pod tym względem mają ogromną przewagę nad tabletkami, syropami, proszkami, a nawet pastą.


Podsumowanie
ArthroScan (kęsy) to świetny produkt, z którego zadowolona jestem zarówno ja, jak i pies - co nieczęsto się zdarza w przypadku suplementów diety. Polecamy.

Cena: około 95-115 zł (do kupienia w większości lecznic weterynaryjnych i dobrych sklepach zoologicznych - także internetowych)